Katoagresja - mój wybór cytatów

Niżej zaprezentuję listę cytatów z wypowiedzi osób przedstawiających się jako gorliwi katolicy, w których moim zdaniem da się zauważyć agresję i jej racjonalizowanie/usprawiedliwianie oraz hołd składany przemocy i dumę z jej stosowania. Spora część zawartej tam agresji okazywana jest jakoby w obronie/w imieniu religii katolickiej, a tam gdzie nie jest okazywana w akurat jej imieniu/obronie, można domniemać, że agresywny autor - jako gorliwy katolik - uważa, że jego religia na z dumą opisywaną przez niego agresję co najmniej przyzwala.

Chciałbym zaznaczyć, że nie twierdzę, iż zacytowani "myśliciele mocni" są reprezentatywni dla ogółu katolików, czy chociaż dla ogółu gorliwych katolików, ani że ich poglądy są niesprzeczne z oficjalną doktryną Kościoła katolickiego. Ja po prostu tego nie wiem, ale chciałbym się dowiedzieć.

 

"(...) W skrócie: jaka jest relacja między przemocą a katolicyzmem? Kiedy można stosować przemoc (nie chodzi mi tu o PRZYMUS administracyjny ale bezpośrednio o przemoc - tj. danie w pysk, zabicie, tortury etc.)?
Na pewno dopuszczalna jest kara śmierci, zabicie wroga na wojnie oraz obrona własna gdy ktoś bezpośrednio atakuje.
Ale np. Pismo nakazuje bez litości ("Nie będzie twe oko miało litości") karać zgonem także np. cudzołożników, czarownice i bluźnierców. Warto o tym pamiętać, bo dziś wielu o tym zapomina.
Z drugiej strony dla każdego radykalnego konserwatysty jasne jest że współczesny system demoliberalny to nic innego jak CIVITAS DIABOLI, miasto-państwo Diabła, Synagoga Szatana, rewolucyjna Nie-rzeczywistość wobec której nie ma on żadnych zobowiązań, jako że z tradycyjnego pkt. widzenia władza "z ludu" nie jest nawet wladzą, w każdym razie niczym się nie różni od gangsterki.
W takiej sytuacji to my - konserwatyści-reakcjoniści - stajemy się autorami porządku (potencjalnymi) poprzez posiadanie Prawdy o świecie i stąd np. pomysł własnych sądów (vide jakieś wizje wolnych miast, prawicowych squatów czy np. zamachów na aborcyjne rzeźnie tzw. kliniki) nie jest niczym odstręczającym, a wręcz przeciwnie. Bowiem system w którym żyjemy obecnie to de facto anarchia, brak rządu, system liberalny pozbawiony boskiej legitymacji i mandatu. Stąd też nie musimy słuchać jego parszywych praw.
BTW wszak i Nowy Testament jasno mówi by gałąź nie dającą owoców cisnąć w ogień, by gorszycielom kamienie na szyi wieszać i topić etc. (ustami Jezusa Chrystusa), stąd też sprawa jest jak sądzę jasna: mamy prawo przemocą - jeśli trzeba i o ile ma to akurat sens polityczny - rozprzestrzeniać Kontrrewolucję, nie możemy bowiem w nieskonczoność czekać na nawrócenie sk***synów, jakkolwiek mimo wszystko tego im życzymy. Jak mawiali karliści: "Jeden czerwony martwy więcej to jeden dzień w czyśćcu krócej".
Podobnie okazjonalne zabójstwa największych sług Ciemności (takich jak Marat, Lenin, Narutowicz, Lincoln etc.) nabierają wymiaru sakralnego, jak śpiewa NaRa: "NIeziemski głos Pana przekazał mu wieść / by z mocą uderzył / w źródło zniewolenia / by zdradę ukarał / on Boży Miecz".
Tak samo sprawa ma się z nawracaniem mieczem i ekspansją Europy - mamy do tego prawo, bo niesiemy dobro, ważniejsze niż rzekome (w istocie rzeczy fikcyjne, jak każde inne ziemskie "prawa") prawa jednostki, człowieka etc.
Nie bez przyczyny śpiewamy "a na Ziemi pokój ludziom DOBREJ WOLI" - natomiast pokój ze złymi to nic innego jak kompromis i pobłażanie dla zła.
(...)" [10]